Gotowanie po męsku – 6 powodów, dlaczego facet nie powinien gotować?

 

funny 30s Caucasian man holding pan and household with pot on his head in red apron at home kitchen asking for help unable to cook showing panic on cooking with funny face expression

Zastanawiałeś się kiedyś, czemu przyjęło się, że to kobiety zajmują się gotowaniem? Odpowiedź jest prosta: bo robią to lepiej! Jeśli chciałbyś przekonać swoją kobietę, że nie kuchnia to nie miejsce dla Ciebie, przeczytaj nasz kulinarny (anty)poradnik.

Jak zachowuje się (stereo)typowa kobieta w kuchni?

  1. Korzysta z książek kucharskich lub przepisów online. Bez względu na źródło, raczej ściśle trzyma się listy składników, a w szczególności – proporcji. Umiejętnie potrafi podmieniać składniki, ale jest to raczej planowana improwizacja i w 99% – udana.
  2. Wie, ile to jest 150 ml oleju i 200 g mąki
  3. Przykłada dużą wagę do wyglądu potraw. Po pierwsze, rozróżnia talerze i miski na te „na co dzień” i „jak przyjdą goście”. Po drugie, sałatki ozdabia „czymś zielonym”, robi ozdoby z marchewki, sałaty i co tam jeszcze znajdzie pod ręką.
  4. Poleruje rzeczy wyciągnięte ze zmywarki, bo jak twierdzi „są straszne mazy” plus znowu gadanie o gościach jakby byli co najmniej członkami rodziny królewskiej.
  5. To zauważyłem we wszystkich sałatkach zrobionych przez znane mi kobiety starszego pokolenia: krojenie warzyw o wielkości idealnego sześcianu o boku nie dłuższym niż 5 mm
  6. Kuchnia po ugotowaniu obiadu składającego się z dwóch dań (plus deser) wygląda… normalnie. Strange!

Jeśli Twoim celem jest zrobienie mega dobrego wrażenia na płci przeciwnej, stosuj się (a przynajmniej próbuj się stosować) do powyższych sześciu punktów.

Jeżeli jednak zależy Ci na tym, żeby przez najbliższy miesiąc mieć zakaz wchodzenia do kuchni – oto 6 zasad do zapamiętania i wdrożenia 🙂

 

Jak zachowuje się (stereo)typowy facet w kuchni?

  1. Przepis? No bez przesady! Przecież spaghetti to każdy głupi potrafi ugotować, co nie? Nie ma pomidorów? Niech będzie koncentrat. Też nie ma? Keczup – to na pewno jest w lodówce!
  2. Sól, pieprz i zioła do smaku… Czyjego smaku? Jakie zioła? No i tyle pożytku z tych przepisów…
  3. Potrawa służy do jedzenia. Ma smakować, a nie wyglądać. A talerz to talerz. Ma być, po prostu być. I tak jest elegancko – pierwotni jedli palcami! Można? Można.
  4. Rzeczy wyciągnięte ze zmywarki są czyste. Koniec i kropka.
  5. Po co się męczyć? Może nie kroimy w ekstremalną drobnicę, ale przynajmniej bez problemu da się rozpoznać wszystkie składniki.
  6. Facet to urodzony wojownik. Nic dziwnego więc, że po gotowaniu kuchnia wygląda jak pole bitewne!

Jeśli chcecie naprawdę wkurzyć swoich domowników płci żeńskiej, inspirujcie się kanałem Regular Ordinary Swedish Time.

Na koniec sprostowanie dla tych, którzy wzięli to na śmiertelnie poważnie.

Wiem, wiem – faceci wcale nie są tak nieogarnięci w kuchni.
Poza tym najpopularniejsi kucharze (zarówno w Polsce, jak i na świecie) to głównie mężczyźni.
Z drugiej strony, uwierzcie mi: nie każda kobieta umie gotować!

Chcesz sprawdzić swoje kulinarne IQ?

Przypominamy o naszych wpisach z przepisem na męskiego burgera i przekąskach zwiększających poziom testosteron.

 

Join the discussion 10 komentarzy

  • Świat Według Kobiety napisał(a):

    Witaj
    Jestem kobietą , która nienawidzi gotować. Według mnie facet omija kuchnie , bo jest mądrzejszy od kobiety i nie pcha sie z rękoma w ” gówno” , które jeśli raz tknie będzie musiał tykać codziennie. Prościej pójść szlakiem stereotypów i od progu delikatnie naprowadzić swoją oblubienicę na to gdzie jest jej miejsce 🙂 My z moim ” nie mężem” jemy obiady tylko dlatego , że on też gotuje 🙂 i robi to pod moim czujnym okiem coraz lepiej 🙂

     
    • redaktor napisał(a):

      Zabiłaś mnie tą metaforą, Aniu 😀
      No, gotowanie to wcale nie taka znowu czarna magia. Trochę chęci i można opanować kilka dań popisowych i kilka zjadliwych 😛
      Koniecznie pozdrów „nie męża” i życzę Wam smacznego!

       
  • facet i gotowanie napisał(a):

    A ja znam przynajmniej kilku takich jak ja, którzy gotowanie traktują jak dobrą zabawę i … odpoczynek. Mieszanie w garach, obserwowanie jak zmieniają się kolory, konsystencja, zapachy i smaki to niezła jazda.
    A gotowanie rosołu to czynność magiczna 🙂

     
    • redaktor napisał(a):

      No i tak to jest z tymi stereotypami… Dwa głosy pod wpisem i oba zupełnie zaprzeczające ogólnie panującym przekonaniom.
      Mirku, pogratulować umiejętności. Chętnie czegoś się od Ciebie nauczę – szczególnie tego magicznego rosołu 🙂
      Pozdrowienia!

       
  • facet i gotowanie napisał(a):

    Nie ma problemu – podać przepis prywatnie czy w komentarzu? 🙂 Gdy już zgłębisz istotę dobrego rosołu reszta będzie prosta i oczywista.

     
  • facet i gotowanie napisał(a):

    Trochę późno no ale…
    Gotowanie rosołu jest dość proste, rosołu / bulionu nie da się zrobić szybko – minimalny czas to 1,5h max… można i całą noc jak twierdzą dobrzy Chefowie.

    Składniki:
    1. Korpus kurczaka / kury (właśnie ten korpus to najlepszy element na wywar, a nie inne elementy)
    2. Włoszczyzna 2-3 marchewki, korzeń pietruszki, 1/3 selera, 1 średniej wielkości cebula
    3. Przyprawy: sól, pieprz, lubczyk, liść laurowy, ziele angielskie, natka pietruszki na koniec jeśli ktoś lubi

    Wykonanie.
    1. Korpus myjemy pod zimną wodą, wkładamy do dużego gara i zalewamy go również zimną wodą, gotujemy na wolnym ogniu (idealnie jak tylko delikatnie pyka nie bulgocze) – najlepiej 2-3 godziny. W tym czasie nie trzeba robić nic 🙂 na początku może pojawić się tzw. szumowina – biała piana, można ją zebrać łyżką cedzakową – choć nie jest to konieczne.
    Po takim czasie powinniśmy mieć dość tłusty bulion. Wyjmujemy ostrożnie korpus i wyrzucamy.
    2. Obrane warzywa – marchew, seler i pietruszkę kroimy na 3 części i dodajemy do wywaru – gotujemy je do miękkości. Z ilością warzyw nie można przesadzać bo wtedy rosół wyjdzie słodki. Jeżeli masz przypadkowo górną część pora (która zwykle się wyrzuca) dodaj ją też do wywaru.
    3. Rozgrzewamy patelnię. Cebulę – razem z łupiną kroimy na pół i … przypalamy ją na patelni (patelnia bez tłuszczu) powinna być od wewnętrznej strony brązowa lub prawie czarna – ale nie zwęglona 🙂 taką cebulę – razem z łupinami wrzucamy do gara. Łupiny zapewnią dodatkowy kolor i zapach – to chyba jedno z niewielu zastosowań tej części.
    4. Gdy warzywa zmiękną – wyrzucasz łodygę pora oraz cebulę. Dodajemy kilka liści laurowych i kilka ziaren ziela angielskiego – po 10 min rosół już powinien pachnięć jak rosół. Dodajemy lubczyk.
    5. Pozostaje doprawienie solą i pieprzem do smaku. Wg pewnej szkoły do rosołu powinno używać się pieprzu białego ale moim zdaniem nie ma to aż tak wielkiego znaczenia.

    Serwujemy rzecz jasna z makaronem lub kluskami. Całość można posypać natką pietruszki. I tyle…

     
    • redaktor napisał(a):

      Mirek! Czytam, czytam i (sam nie wierzę, ale) chyba wszystko łapię 😛
      Poza tym skoro już napisałeś mi instrukcję, to muszę podjąć rękawicę i go w końcu zrobić!
      Challenge accepted!
      Najlepszego i wpadaj do nas częściej 🙂

       
  • facet i gotowanie napisał(a):

    Mam nadzieje, że rosół się uda – jeżeli będziesz trzymać się przepisu 😉

    Rosół – powstał gdy rozsalano mięsa, które były przechowywane na zimę w soli. Takie mięsiwo musiało być długo gotowane aby „rozsoliło” się i zyskało smak.

    W gotowaniu bardzo ważne jest by… gotować to co się lubi i tak np. ja nie przepadam za kilkoma daniami i pomimo, że wiem jak je przyrządzić to w smaku wypadają przeciętnie. Nie ma idealnych przepisów – jest tylko metoda i intuicja, za którą warto podążać. Gotując trzeba próbować i dopieszczać danie 🙂

    Będę zaglądać i sprawdzać co ugotowałeś. Zapraszam również do mnie.
    Smacznego!

     

Zostaw odpowiedź