fbpx

Można powiedzieć, że Stachursky to już człowiek legenda. Z jednej strony obiekt śmieszków, z drugiej muzyk, który już od przeszło 20 lat utrzymuje się na polskiej scenie. Na czym polega jego fenomen i czego możemy spodziewać się po najnowszym krążku „2k19”?

Kim właściwie jest Stachursky?

Większości rozsądnych ludzi Stachursky kojarzy się z przyjemną popową muzyką, ewentualnie prostymi rytmami dance. Jednak ci, którzy zawędrowali nieco dalej w czeluście internetu wiedzą, że to ktoś znacznie więcej. Stachursky, a właściwie Jacek Łaszczok, to prawdziwy człowiek orkiestra. W swoim barwnym życiu bywał już didżejem, wokalistą popowym i rockowym, twórcą muzyki dance, uczestnikiem tanecznych show, prawnikiem, a nawet radnym. Dziś wielu określa go mianem wizjonera, jego utworów słuchają tysiące, a psychodeliczne zdjęcia na Instagramie zgarniają setki lajków.

Nie da się ukryć, że Stachursky jest jedną z najoryginalniejszych postaci na naszej rodzimej scenie. Jego płyty szokowały już nie raz, bywały obiektami śmieszków, a on sam zyskał przydomek człowieka-mema. Mimo to wielu młodych słuchaczy i krytyków muzycznych czeka w napięciu na jego kolejne dokonania. Skąd ten hype?

Stachursky – troll czy prekursor neowixy?

Od pierwszych popowych kawałków Stachurskiego sporo już minęło. W międzyczasie artysta eksperymentował z różnymi rytmami, ale przełomowym momentem w jego karierze był rok 2009. To właśnie wtedy ukazała się płyta o jakże wymownym tytule „2009”. Dziś nikt już nie wie, jak to się stało, ale fakty są takie, że słynne „Dosko” stało się ikonicznym wixsiarskim kawałkiem tamtych lat. Nie ma znaczenia czy słuchano go z autentycznej sympatii, czy dla beki, bo liczy się jedno – Stachursky idealnie wpasował się w aktualne nastroje i preferencje młodych słuchaczy.

Biorąc pod uwagę absurd jego tekstów i fakt, że nowy album prawdopodobnie wzniesie się na jego wyżyny, można by zastanowić się, czy Stachursky po prostu nie trolluje nas wszystkich. Nie wiemy też jaki wpływ na jego twórczość ma fakt, iż sam wyznaje energię światła. Wiemy jednak, że póki co Stachursky objawia się raz na 10 lat, by pokazać nam przyszłość, a „Doskozza” to preludium to prawdziwej wixy!

„Doskozza”, czyli nowe wcielenie Stachurskiego

Wszystko wskazuje na to, że najnowsza „Doskozza” nawiązuje do piosenki „Dosko” z poprzedniego albumu artysty. Najnowszy krążek „2k19”, którego premierę zapowiedziano na wrzesień, ma być z kolei ostatnią częścią muzycznego tryptyku. To dosyć szumne określenie, ale jak wiemy, Stachursky nigdy nie przebierał w środkach. Tak będzie i tym razem, bo „Doskozza” już odbiła się szerokim echem i przekonała do jego twórczości tych, którzy z jakiegoś powodu podchodzili do niej z dystansem. Co prawda wciąż śmieszkuje się ze Stachurskiego, ale ilość wyświetleń na YouTube mówi sama za siebie – ktoś tego słucha. Nie ma wątpliwości, że psychodeliczna muzyka i absurdalny do granic możliwości tekst przemawiają jak nic do młodego pokolenia wixiarzy.

A kim w takim razie jest Etyzer?

Kim jest tajemniczy Mistrz Etyzer nie wie nikt, ale z pewnością jest to pokłosie jakiejś srogiej wixy, po której Stachursky jeszcze nie wydobrzał. Skąd to wiemy? Otóż słuchając „Doskozzy”, dowiadujemy się, że rzeczony Etyzer jest wysłannikiem galaktyki światła, co stanowi już niepodważalny trop, ale to jeszcze nie koniec. Sam Stachursky wyjaśnił bowiem, że czcigodnego Mistrza Etyzera spotkał przebywając na „Dachu Świata w krainie Oświeconych Wojowników”, co rozwiewa resztę wątpliwości.

Okazuje się także, że piosenka ma być tygodniową relacją z życia neowixiarza „Szacownego Korbiarza”. Całkiem możliwe, bo utwór zdaje się mieszanką wszystkich kawałków, jakie ów wixiarz mógłby zasłyszeć w ciągu tych siedmiu feralnych dni. Po czymś takim nie ma wątpliwości, że Stachursky jeszcze nie raz nas zaskoczy, a cała galaktyka z niepokojem czeka na premierę jego nowej płyty.

Jeśli też wybierasz się na imprezę z Mistrzem Etyzerem, sprawdź jakie neonowe ubrania powinieneś założyć.

Sklep OZONEE
 

Zostaw odpowiedź