Korzystając z dobrej pogody, warto wyposażyć się w sprzęt sportowy, pozwalający na aktywne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Jesteś znudzony rowerem i rolkami? Może masz już deskę lub longboarda, ale szukasz czegoś nowoczesnego, co pozwoli wyróżnić się z tłumu? Przedstawiamy Boosted Board, czyli deskę przyszłości!

Początki skateboardingu

Deskorolka przechodziła rożne stadia ewolucji, aż do tego, który znamy dziś. Tak samo było ze sportem, którego początki sięgają lat 40. XX wieku. Wtedy to, w Kalifornii, zdesperowani surferzy czekając na sprzyjającą pogodę obmyślili pewien plan. Doszli do wniosku, że montując metalowe kółka do ich desek, można swobodnie zjeżdżać z chodników bez oczekiwania na sprzyjający wiatr. Tak narodziły się początki nowej dyscypliny nazywanej „chodnikowym surfingiem”.

Zastosowanie wytrzymałych elementów poprawiło komfort jazdy oraz spopularyzowało tę dyscyplinę pośród młodych ludzi. Rozbudowywano tzw. rampy, które służyły do doskonalenia techniki jazdy. Pojawiły się pierwsze skateparki, w których tworzono nowe ewolucje i tricki. Do popkulury przesiąknęły nazwiska Tonnego Hawka i innych, znanych osób budujących kulturę skate, która trwa do dziś.

Skate dzisiaj

Tradycyjna wersja tej dyscypliny funkcjonuje do dziś. Specjalne sklepy, czyli tzw. skateshopy oferują deski, odzież oraz inne akcesoria z tym związane. Styl skate’a często pojawia się na ulicach, a ich przedstawiciele dalej czują odrębność i noszą się w swoich grupach.

Jednak sama deska straciła charakter atrybutu, posiadanego wyłącznie przez określoną subkulturę. W skrócie – nie musisz być skatem, żeby na niej jeździć. Nie zostaniesz za to zbesztany, ani dziwnie odebrany. Hipsterzy upodobali sobie zarówno jej funkcjonalność, jak i możliwość wyróżnienia się z tłumu. Często decydują się oni na tzw. longboardy, które są bardziej praktyczne i przeznaczone głównie do zjazdów. To bardzo dobra alternatywa dla deski, która służy bardziej do tricków oraz ewolucji, niż komfortowej jazdy.

Deska XXI wieku

Producenci przez lata szukali sposobu na odświeżenie klasycznej wizji deski. Amerykańska firma Boosted wypuściła na rynek pieszą wersję napędzaną energią elektryczną. Produkt przyjął się na rynku bardzo dobrze, a zapotrzebowanie na deski rosło. Coraz więcej osób przesiadało się
z rowerów, a nawet samochodów.

Druga generacja Boosted Board przyniosła nowe rozwiązania i możliwości. Zwiększono pojemność baterii, wzmocniono konstrukcję i zasięg maksymalny. Zastosowanie wodoodporności pozwoliła na jazdę nawet w dużym deszczu bez obawy o zniszczenie sprzętu.

Pośród wielu plusów musi być też niestety jakiś minus. Po pierwsze – cena. Za drugą wersję deski w podstawowej wersji musisz zapłacić około 1300$. W przeliczeniu daje to 5000 zł. Za taką kwotę kupisz używany samochód!

Po drugie – czas oczekiwania. Najpierw rezerwujesz produkt, dopiero później – co może trwać nawet rok – otrzymujesz swój egzemplarz. Jeśli jesteś niecierpliwy, a wydaną kasę chcesz widzieć już, to zrezygnuj z zakupu.

Czy warto zainwestować w boosted board?

Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam. Jeśli wydatek rzędu 5000 zł nie jest dla Ciebie problemem to śmiało, kupuj. Być może przesiądziesz się z roweru, którym dojeżdżasz do pracy lub z innego środka transportu. Jeśli jesteś skatem z krwi i kości, a ze swoją deskorolką lub longboardem nie rozstajesz się nigdy, to zrezygnuj już na samym starcie.

To przedmiot oparty na energii elektrycznej, czyli musisz pamiętać o częstym ładowaniu. Nie poderwiesz jej z domu po telefonie kumpli, którzy chcą wyjść pojeździć, jeśli zapomnisz o pełnym akumulatorze.

Boosted Board nie ma też duszy prawdziwej deski, nie nadaje się do tricków, a przypadkowe jej zniszczenie odbije się tragicznie na Twoim portfelu. Oczywiście o ile ją dostaniesz wcześniej, niż rok po złożeniu zamówienia.

Jeśli chcesz poznać inne ciekawe sporty, przeczytaj nasz artykuł o 3 sportach, których koniecznie musisz spróbować!

 

Zostaw odpowiedź