fbpx

Brakuje Ci wprawy w podrywaniu z dziewczyn? A może nie wiesz, jak zagadywać do nich w klubie? Z pewnością nie Ty jeden zmagasz się z podobnymi bolączkami. Znanym na nie remedium stały się tak zwane kursy uwodzenia, które nieśmiałych facetów przeobrażają w rasowych uwodzicieli. Jeśli myślałeś o czymś podobnym, to koniecznie… daj sobie spokój? Jaka jest prawda o kursach podrywu?

Szkoła uwodzenia czy fabryka stalkerów? To niestety podstawowe pytanie, jakie nasuwa się, gdy mowa o wszelakich kursach podrywu. Przykro to pisać, ale większości takich programów zdecydowanie bliżej do tego drugiego. Osoby prowadzące takie szkółki, czyli artyści uwodzenia z krwi i kości, zapewniają swych kursantów, że przepis na udany podryw polega w dużej mierze na zaczepianiu przypadkowych kobiet na ulicy. I to nie jednej czy dwóch, ale najlepiej kilkudziesięciu. Nawet jeśli rzeczywiście brakuje Ci doświadczenia, to chyba sam przyznasz, że nie brzmi to zbyt obiecująco.

Fenomen kursów podrywu – skąd to się wzięło?

Nauka podrywania to fenomen, który kilka lat temu przywędrował do nas z USA. Miało to związek z nagłą modą na NLP, czyli programowanie neurolingwistyczne, będące zbiorem technik i metod oddziaływania na innych. Brzmi dumnie i profesjonalnie, ale w praktyce ma to wiele wspólnego ze starą, dobrą manipulacją, której sztukę winien opanować każdy aspirujący uwodziciel.

Pierwsze szkółki uwodzenia zaczęły pojawiać się w Polsce na początku minionej dekady, ale prawdziwy rozkwit przeżywały kilka lat temu. Obecnie ich popularność trochę zmalała, ale bynajmniej nie przez brak zainteresowania potencjalnych kursantów. Na runku pojawiło się wiele książek wypełnionych światłymi poradami w dziedzinie uwodzenia, sprawdzonych patentów na podryw i listą 100 niezawodnych sposobów na zdobycie każdej kobiety. Tak, dokładnie każdej. Czymże jednak są książki w obliczu ogromu wiedzy praktycznej, jaką oferują na swych kursach prawdziwi wirtuozowie podrywu. Czego można się od nich nauczyć? Oczywiście poza tym, jak dostać sądowy zakaz zbliżania?

kobieta modelka

Czego można nauczyć się na kursie podrywu?

Odpowiedź jest prosta – absolutnie wszystkiego poza tym, jak utrzymać zdrowy, stabilny związek. Kto by się tym jednak przejmował, skoro specjaliści do spraw uwodzenia uczą czegoś o wiele bardziej przydatnego, na przykład tego, jak szybko wyciągnąć numer od niemal każdej kobiety. Uczęszczając na taki kurs, dowiesz się, jak zagadywać do dziewczyn, unikać tak zwanych shit-testów i osłabiać niewieści opór. Weźmiesz udział w zajęciach praktycznych, na ulicy, w galerii handlowej lub klubie, podczas których zostaniesz zmuszony do nawiązywania rozmów z niczego niespodziewającymi się ofiarami.

Kurs uwodzenia łączący zajęcia teoretyczne z praktycznymi to istne “kompendium wiedzy” o kobiecej naturze. Dowiesz się na nich, jakie teksty najlepiej działają na dziewczyny i jak zrobić na nich wrażenie, tak by nie były w stanie Ci odmówić. Przekonasz się również, że sposobów na podryw jest mnóstwo, a klucz do sukcesu tkwi w niezachwianej pewności siebie. Nauczysz się, jak puszczać mimo uszu teksty typu „mam chłopaka” albo „wybacz, spieszę się” i natrętnie dążyć do wyłudzenia numeru telefonu lub umówienia randki.

kobieta modelka

Czego nie dowiesz się na kursie uwodzenia?

Jeśli kiedykolwiek natknąłeś się na ofertę podobnego kursu, to znasz też pewnie opinie zadowolonych absolwentów. Strony internetowe takich szkółek wypełnione są pozytywnymi ocenami facetów, których życie zmieniło się nie do poznania, a oni sami stali się rasowymi łamaczami damskich serc. Czy w związku z tym, warto skusić się i wziąć udział w podobnym kursie?

Zanim podejmiesz decyzję, weź pod uwagę, że większość kursów uczy nawiązywania relacji przelotnych i powierzchownych. Raczej nie dowiesz się tam jak doprowadzić do stałego związku, utrzymać go i sprawić, że będzie Wam ze sobą fajnie. Nikt nie powie Ci również tego, że ostatecznie to kobieta dokonuje wyboru i jeśli nie wpadniesz jej w oko, to żadna bajerka na nią nie zadziała. Jeśli dziewczyna nie reaguje na podryw, to znaczy, że zwyczajnie nie jest zainteresowana. A traktowanie jej oporu, jak prostego mechanizmu do rozpracowania jest po prostu stratą czasu. Warto dodać, że kobiety chodzą na randki z różnych pobudek i to, że jakaś dziewczyna zgodziła się na spotkanie, wcale nie musi oznaczać, że naprawdę się jej podobasz.

Kurs uwodzenia – co zamiast niego?

Zamiast łudzić się, że jakieś psychologiczne sztuczki zrobią z Ciebie Casanovę, zainwestuj w rozwój siebie i swojej osobowości. Żaden repertuar tekstów ani patentów na podryw nie sprawi, że staniesz się atrakcyjny dla płci pięknej. Żaden kurs uwodzenia nie da Ci też pewności siebie, jeśli wewnątrz wciąż będziesz nieśmiały i niepewny swojej wartości. Czas i pieniądze, które straciłbyś na wątpliwe porady zawodowych podrywaczy, zainwestuj lepiej w swoje pasje. Idź na siłownię, zadbaj o wygląd fizyczny i prezencję. Rozwijaj swoje hobby i zainteresowania, a przede wszystkim nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Będąc sobą i mając do zaoferowania coś, czym naprawdę zwrócisz uwagę dziewczyny, nie będziesz potrzebował już żadnych uwodzicielskich technik czy manipulacji.

Sklep OZONEE
 

Join the discussion 2 komentarze

  • ktosiek pisze:

    Moim zdaniem takie kursy nie mają większego sensu. Oczywiście, pomagają nam być bardziej śmiałymi z relacjami z kobietami. Jednak każdy da radę sobie z tym poradzić samodzielnie, bez “specjalnych” kursów 🙂

     

Zostaw odpowiedź